Pasja

Urodziłem się w 1974 roku. Ćwiczenia siłowe uprawiam od 1987 roku, czyli od 13 – tego roku życia. Szybko zorientowałem się, że Kulturystyka, to przede wszystkim styl życia, a nie tylko hobby. Dlaczego akurat kulturystyka?

Zaczęło się banalnie. Zmieniłem szkołę przed 7 klasą podstawówki. W nowej szkole poznałem nowych kolegów i nie ukrywam, nowe środowisko. W mojej dotychczasowej szkole nikt nie słyszał o kulturystyce. Królowała za to piłka nożna (na fali niedawnych sukcesów w 1982 roku, a mimo klapy z roku 1986). To właśnie w nowej szkole moje losy skrzyżowały się z losami Bartka Radtke, późniejszego 3-krotnego mistrza świata w wyciskaniu sztangi leżąc. Szybko się zgadaliśmy, gdyż okazało się, że on zna się “na rzeczy” (znaczy na “pakowaniu”) i ma sztangę z nakładem, zaś ja mam sporą, jak na warunki blokowe piwnicę. I tak się zaczęło. Dokładnie 21 września 1987 roku…i trwa do dziś.

Muszę przyznać, że miałem sporo szczęścia, bo od samego początku trafiałem w swojej “przygodzie” ze sportem w dobre miejsca i na dobrych fachowców. Okazało się bowiem, że wujkiem Bartka jest Ryszard Rećko, ciężarowiec i trener WKS Flota Gdynia. Szybko więc trafiliśmy tam, jako jedyni “nie ciężarowcy” na salę treningową. To były niezapomniane czasy i bodaj najbardziej wartościowy okres moich treningów i niebagatelny w sensie rozwoju mentalnego. Niebywały odór potu wylewanego na treningach, jaki witał już w drzwiach obiektu sportów siłowych Floty dla osób postronnych był nie do zniesienia, dla nas działał jak narkotyk i już od wejścia zachęcał do treningu.

Możliwość trenowania na jednej sali z mistrzami ciężarów i trójboju siłowego, atmosfera przyjacielskiej rywalizacji i wzajemnego zrozumienia były nie do odtworzenia i wpływały niezwykle mobilizująco. Nie raz trenowaliśmy „na głodniaka”, po szkolnym obiedzie zjadanym o 12.30 nie wystarczało (lub było szkoda) czas na obiad w domu i jechaliśmy prosto na trening po zrzuceniu tornistra w domu. Mimo to dawaliśmy z siebie wszystko, a nawet więcej.

Obserwując rozwój wyczynowej kulturystyki i widząc kierunek, w jakim zmierza nigdy nie zdecydowałem się na starty. Zapewne spory wpływ na to miały na mnie prawdy wpajane przez Rećkę. Nie żałuję. Dzięki “usztywnionemu” kręgosłupowi nie dałem się ponieść modzie sterydów. Było mi znacznie łatwiej, bo od nastolatka byłem uświadomiony przez wyczynowców o skutkach ubocznych działania sterydów oraz bezcelowości przyjmowania ich na poziomie amatorskim, a do tego w młodym wieku.

Praca

Przez wiele kolejnych lat moja zabawa w kulturystykę ograniczała się do treningu, nieustannego eksperymentowania z coraz nowymi metodami na sobie. Z biegiem lat i doświadczenia zacząłem kreować na użytek swój i kolegów współtrenujących mieszanki tworzone z wielu zasad Weidera.

Na początku poprzedniej dekady, gdy nastąpił boom internetowy, a wraz z nim zrodził się w naszym kraju rynek doradczy w sprawach związanych z treningiem i odżywianiem postanowiłem wykorzystać swoją gromadzoną latami wiedzę. Na początku w sposób czysto hobbystyczny, a z czasem w formie zarobkowej.

I tak, od kilkunastu już lat wszelkie formy doskonalenia sprawności fizycznej oraz wszystko co związane ze zdrowym odżywianiem, dietetyką stanowią już nie tylko moją pasję, ale także sposób na życie zawodowe.

Poza współpracą ze sportowcami wyczynowymi różnych dyscyplin, główną płaszczyzną moich działań jest pomoc zwykłym ludziom, którzy próbują poprawić kondycję, wygląd, formę, wrócić do sprawności po latach zaniedbań w pogoni życia zawodowego. Wspomagam też ich w procesie rehabilitacji po urazach. Prowadzę ludzi ściśle indywidualne oraz w mini grupach (W tym rodzinnych – patrz „Trening rodzinny”). Działam także z drużynami sportowymi.

Jestem dyplomowanym instruktorem sportu ze specjalizacją Kulturystyka. (2005 rok – Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu).

Obecnie studiuję na III roku WSTiH w Gdańsku na kierunku dietetyka.

Od 2002 roku opublikowałem w miesięcznikach branżowych „Kulturystyka i Fitness”, „Sport dla Wszystkich” i innych ponad sto artykułów merytorycznych z zakresu treningu, odżywiania i suplementacji, a także zdrowego stylu życia adresowanych zarówno do kobiet, jak i mężczyzn.

Jestem ponadto autorem filmu instruktażowego „Atlas Ćwiczeń”.

W latach 2001 – 2009 uczestniczyłem znacząco we współtworzeniu największego w Polsce Portalu tematycznego www.kulturystyka.pl oraz Sportowego Forum Dyskusyjnego www.sfd.pl.

Obecnie wdrażam i rozwijam mój autorskie projekty  Indywidualny Trening żywieniowy oraz Trening rodzinny, szczegóły których możesz poznać na mojej stronie.

Przewodnie myśli

Nawet najlepiej ułożone programy żywieniowe nadal są dla większości ludzi kolejnym obowiązkiem i przede wszystkim stawiają na efekt doraźny – schudnąć, bądź przybrać. Nie biorą pod uwagę przyszłości.

Tak poprowadzony klient wraca do dietetyka po jakimś czasie znajdując się znów w punkcie wyjścia lub jeszcze gorszym.

Kompletowanie bazy „klientów – bumerangów” nie sprawia mi radości z pracy, nie rozwija mnie zawodowo, ani nie spełnia moich ambicji.

Stawiam na trwałą i możliwie bezboleśnie prowadzoną zmianę nawyków żywieniowych, czyli eliminację przyczyn (nie tylko skutków) słabego stanu sylwetki i zdrowia.

Wszystkie programy zarówno żywieniowe, jak i treningowe układam osobiście, z głowy dopasowując do konkretnego klienta i wyłącznie dla niego.

Nie korzystam z jakichkolwiek „cudownych” programów komputerowych planujących odżywianie czy trening.

To czasochłonny proces, dlatego też liczebność mojej klienteli jest ograniczona (czas).

Zdecydowanie zależy mi na jakości, a nie ilość. Wolę mieć 20 zadowolonych klientów z postępami i wypracowanymi/odzyskanymi zdrowymi nawykami, niż 200 „zrobionych po łebkach” i pozostawionych dalej samym sobie.

Jestem szczęściarzem.

Robię w życiu to, co lubię i umiem. Dzięki temu mogę wkładać w to całe serce.